Notatki ·

Licencja na zdjęcia wnętrz: co kupujesz, zamawiając sesję

Zamawiasz sesję i dostajesz pliki. To jeszcze nie znaczy, że wolno Ci używać ich wszędzie, bez końca i udostępniać każdemu. Wyjaśniam prostym językiem, co dokładnie kupujesz i o czym warto się umówić przed sesją.

Biała kuchnia z wyspą i ścianą z ciemnego marmuru

Kupujesz licencję, nie prawa autorskie

Kiedy zamawiasz sesję wnętrz, płacisz za dwie rzeczy: za moją pracę i za prawo do używania zdjęć. Pliki, które dostajesz, są tylko nośnikiem. Samo ich przekazanie nie przenosi na Ciebie praw autorskich — tak stanowi ustawa.

Prawa autorskie zostają u mnie, a Ty dostajesz licencję, czyli upoważnienie do korzystania ze zdjęć w ustalonym zakresie. Zakres ustalamy przed sesją, a licencję dostajesz razem z gotowymi zdjęciami. Spisuję ją zawsze, także wtedy, gdy jest niewyłączna i prawo nie wymaga formy pisemnej. Dzięki temu po roku, dwóch czy pięciu obie strony wiedzą, co zostało ustalone.

Od zakresu licencji zależy część ceny. Dlatego w wycenie widzisz ten zakres rozpisany na osobne pozycje: rodzaj licencji, czas, terytorium, pola eksploatacji i strony trzecie.

Licencja niewyłączna i wyłączna

Niewyłączna to standard. Ty korzystasz ze zdjęć w uzgodnionym zakresie, a ja zachowuję prawo do udzielania licencji także innym, na przykład redakcji albo marce, która współpracowała przy projekcie. O tym, kto jeszcze dostaje licencję, rozmawiamy przed sesją. „Niewyłączna” nie znaczy „otwarta” ani „darmowa”: zdjęć może używać tylko ten, komu licencję udzieliłem, a Ty płacisz za jej zakres.

Wyłączna oznacza, że w uzgodnionym zakresie, czasie i miejscu nikt poza Tobą nie dostaje licencji na te zdjęcia. Ustawa wymaga, żeby taką licencję spisać, pod rygorem nieważności. Wyłączność może być częściowa: tylko do otwarcia obiektu, tylko na wybranych polach albo tylko na jednym rynku. Kosztuje więcej, bo ogranicza to, co mogę zrobić ze zdjęciami. Dlatego warto ją wybrać, gdy naprawdę jej potrzebujesz.

Wyłączność nie wyklucza serwisów rezerwacyjnych ani partnerów, których wskażesz w umowie. Dostają prawa na osobnych zasadach, o czym piszę niżej.

Także przy licencji wyłącznej zastrzegam sobie prawo do pokazania zdjęć w portfolio. Jeśli obiekt jeszcze się nie otworzył albo wnętrze jest prywatne, umawiamy się, że niczego nie pokazuję do wskazanej daty albo wcale.

Pola eksploatacji, czyli do czego możesz użyć zdjęć

To zapis, który najłatwiej przeoczyć, a który najwięcej zmienia. Pola eksploatacji to sposoby korzystania ze zdjęć. Umowa obejmuje tylko te, które w niej wymieniono; zapis „wszystkie pola” nie wystarczy, a to, czego nie wymieniono, zostaje przy autorze. Zwykle spisujemy je jako krótką listę:

  • własna strona internetowa, newsletter i media społecznościowe,
  • serwisy rezerwacyjne i mapowe, w których obiekt ma swój profil,
  • prasa, komunikaty prasowe i konkursy,
  • druk: broszury, menu, katalogi i materiały w obiekcie,
  • płatna reklama: kampanie w mediach społecznościowych, w wyszukiwarce, w prasie albo w przestrzeni publicznej.

Płatna reklama to osobne pole. Jeśli planujesz kampanię, powiedz o tym na początku, bo jej zakres wpływa na licencję.

Poza licencją zostają też rzeczy, które trzeba uzgodnić osobno: sprzedaż zdjęć i produktów z ich użyciem (plakaty, odbitki, gadżety, banki zdjęć), przeróbki wykraczające poza kadrowanie, zmianę rozmiaru, konwersję formatu i korektę techniczną oraz trenowanie systemów sztucznej inteligencji na zdjęciach. Jeśli marka potrzebuje innego koloru, nakładki z tekstem albo montażu, ustalamy to przed sesją.

Czas i terytorium

Licencji udzielam na ustalony okres albo bezterminowo. Czas i terytorium wpisuję do umowy wprost, bo gdy umowa milczy, ustawa przyjmuje pięć lat i terytorium kraju, w którym licencjobiorca ma siedzibę lub miejsce zamieszkania. Po upływie okresu prawo do używania zdjęć wygasa.

Terytorium to zwykle Polska, Unia Europejska albo cały świat. W internecie granice państw są umowne, więc przy stronie i mediach społecznościowych wpisuję je wprost, zamiast zgadywać z siedziby. Przy druku i kampaniach o terytorium decyduje to, gdzie materiały naprawdę trafią.

Jeśli planujesz używać zdjęć latami, warto wiedzieć, co znaczy „bezterminowo”. W polskim prawie to licencja na czas nieoznaczony, a taką ustawa co do zasady pozwala twórcy wypowiedzieć z zachowaniem terminu, o ile umowa nie stanowi inaczej. Dlatego przy dłuższych planach zapis o czasie ustalamy tak, żebyś miał pewność, że zdjęcia nie znikną ze strony.

Publikacja przez osoby trzecie

Licencję dostajesz Ty i tylko Ty. Z mocy ustawy nie możesz upoważnić nikogo innego do korzystania ze zdjęć, jeśli umowa tego nie przewiduje. A zdjęć wnętrza chce zwykle używać więcej osób niż jedna: projektant, producent mebli lub oświetlenia, wykonawca, architekt, wydawnictwo, agencja PR, redakcja.

Każdy z nich dostaje ode mnie własną licencję, z własnym zakresem. Zwykle ustalamy to przed sesją, żeby wszyscy od początku wiedzieli, na czym stoją. Dopisanie kolejnej strony po sesji jest możliwe, ale łatwiej jest wtedy, gdy lista jest znana od początku.

Praktyczna zasada: nie wysyłaj plików w pełnej rozdzielczości marce, wykonawcy ani agencji, zanim ustalimy, na jakiej licencji mają z nich korzystać. Wystarczy napisać do mnie, kto potrzebuje zdjęć i do czego.

Serwisy rezerwacyjne to osobny przypadek. W regulaminach zwykle zastrzegają sobie prawo do dalszego wykorzystania zdjęć obiektu, więc Twoja licencja musi pozwalać na przekazanie platformie prawa do prezentowania oferty. Wpisuję to wprost. Zasady każdego serwisu są inne, dlatego przed publikacją sprawdź jego aktualny regulamin.

Prasa i konkursy działają podobnie. W ramach swojej licencji możesz wysyłać zdjęcia do redakcji i na konkursy z podpisem autora i, jeśli chcesz, z nazwą projektanta. Ja też mogę zgłaszać zdjęcia do mediów i konkursów, zawsze z oznaczeniem projektantów i obiektu jako stron projektu.

Zgoda projektanta i właściciela

Wnętrze jest czyjąś pracą, zanim stanie się moim zdjęciem. Projekt wnętrza, a czasem sama architektura, bywa utworem w rozumieniu prawa autorskiego, więc jego autor może mieć coś do powiedzenia o publikacji zdjęć. W licencji oświadczasz, że masz prawo udostępnić obiekt do fotografowania i do publikacji zdjęć oraz że masz zgodę projektanta wnętrza lub architekta i właściciela budynku, jeśli to nie Ty.

To samo dotyczy rzeczy widocznych w kadrze: dzieł sztuki, znaków towarowych, wyposażenia, a także osób. Jeśli ktoś jest wyraźnie rozpoznawalny na zdjęciu, potrzebna jest jego zgoda; ustawa nie wymaga jej tylko wtedy, gdy osoba jest zaledwie szczegółem większej całości. Zgody zbierasz Ty, najlepiej przed sesją, a nie po niej.

Prosty sposób: zanim zarezerwujesz termin, napisz do projektanta, że planujesz sesję, i poproś o potwierdzenie zgody na publikację oraz o brzmienie podpisu pracowni. Jedno krótkie zdanie w e-mailu oszczędza później sporo korespondencji.

Podpis autora

Prawo do oznaczenia autorstwa jest niezbywalne i nie można się go zrzec, dlatego w licencji wymagam podpisu przy każdej publikacji zdjęć. Zwykle brzmi on „Foto: Piotr Bugaj”, a przy publikacji z projektantem „Projekt: nazwa pracowni, Foto: Piotr Bugaj”. Obowiązek dotyczy prasy i mediów, strony internetowej, mediów społecznościowych, druku i konkursów. Tam, gdzie serwis nie ma pola na autora, na przykład w serwisach rezerwacyjnych, na mapach i w aplikacjach z dostawą, umawiamy się wprost, że podpis nie jest wymagany.

Pliki dla redakcji dostają podpis w nazwie i w metadanych, żeby nie zginął po drodze.

Trzy typowe potrzeby

Poniżej trzy sytuacje i to, jak zwykle wygląda licencja, która je obsługuje. Zakres zawsze dopasowuję do konkretnego zlecenia, a wycenę przygotowuję osobno.

Strona hotelu i serwisy rezerwacyjne

Zdjęcia mają pracować na stronie, w newsletterze, w mediach społecznościowych i w serwisach rezerwacyjnych. Zwykle wystarcza licencja niewyłączna na te pola, z terytorium dobranym do gości, czyli często cała Europa albo świat. Czas ustalamy zgodnie z planem: tak długo, jak zamierzasz używać zdjęć, a nie tylko do końca sezonu. Jeśli obiekt działa przez kilka spółek, wpisujemy, które z nich korzystają ze zdjęć.

Pensjonat na Slowhop

Pensjonat albo dom z ofertą na Slowhop i własną stroną potrzebuje licencji niewyłącznej na stronę, media społecznościowe i serwis rezerwacyjny, najczęściej na dłuższy czas. Sprawdź regulamin serwisu, bo platformy zastrzegają sobie prawa do zdjęć na własnych zasadach, a licencja musi to uwzględniać. Jeśli obiekt dopiero się otwiera i nie chcesz, żeby zdjęcia pojawiły się wcześniej, umawiamy embargo albo krótką wyłączność do dnia otwarcia. Potem licencja staje się niewyłączna.

Pracownia projektowa: portfolio i prasa

Projektant chce pokazać realizację w portfolio, w mediach społecznościowych i w prasie, zgłosić ją do konkursu, a producentom i wykonawcom udostępnić tylko to, co wynika z ich udziału. Licencja niewyłączna dla pracowni obejmuje wtedy portfolio, media i konkursy, a producenci i wykonawcy dostają własne licencje, uzgodnione przed sesją, z podpisem pracowni. Jeśli pierwsza publikacja ma ukazać się w konkretnym magazynie, umawiamy czasową wyłączność do tego momentu.

To nie jest porada prawna. Opisuję zasady, na jakich pracuję, i wyjaśniam je możliwie prosto. Przed podpisaniem umowy możesz skonsultować ją z prawnikiem, szczególnie przy licencji wyłącznej, przy dłuższym okresie albo przy kampanii. Jeśli przygotowujesz obiekt do sesji, zajrzyj do notatki o przygotowaniu obiektu.

Masz obiekt do sfotografowania? Opowiedz mi o nim
01 / 01